Na wodach Fjorda PDF Drukuj Email
Publikacje - Relacje
Wpisany przez Michal Bloch   
wtorek, 26 październik 2010 10:46

 

alt

W dniu 18 września klubowicze postanowili wybrać się na kompleks wodny Fjorda, aby tym samym zamknąć sezon turystyki letniej. Dla niektórych była to już trzecia wyprawa, która jest niemalże na stałe wpisana w klubowe karty sekcji turystycznej.

Po „zatankowaniu" kubeczków” i ostatnich zakupach wyruszyliśmy o słonecznym poranku w stronę Hønefoss na trasę liczącą około 120 km od Oslo. Na miejsce dotarliśmy w ilości 11 „sztuk”, gotowych na dobra zabawę i miłe wrażenia. Wynajęliśmy canoe, otrzymując wraz z nimi pagaje i kamizelki ratunkowe. Po wstępnym BHP "wiosłowania i pomocy ratunkowej" przystąpiliśmy do podziału łódek i pakowania naszych bagaży w plastikowe worki na wypadek m.in. deszczu czy innych zdarzeń losowych. Odbiliśmy od portu, wiał lekki zefir. Mieliśmy w planie opłynięcie kilku wysepek, i znalezienie tej, gdzie rozstawić namioty.

Neptun - władca wszelakich wód - miał jednak wobec naszego canoe inne zamiary. Zły balans na łódce doprowadził do wywrotki. Jednak ta próba nie złamała niezłomnych zdobywców: Ewy, Włodka, Michała. Trójka pechowców potrafiła zachować zimną krew aby w panice nie wywrócić innych canoe. Udało się pływające bagaże i przy pomocy reszty grupy dopłynęliśmy do najbliższej wysepki. Taka wywrotka pokazała jaką zgraną byliśmy grupą, dla wodniaków znalazła się sucha odzież jak i łyk ciepłej herbaty.

Po nieoczekiwanym przystanku ruszyliśmy w poszukiwaniu najbliższej wyspy, gdzie moglibyśmy rozstawić namioty i rozpalić ognisko. Znaleźliśmy taką, całkiem niedaleko. Okazała się być dość mała jednak była przygotowana aby pomieścić na niej jeszcze kilka innych obozów. Po zjedzeniu prowiantu i ogrzaniu się, część grupy wybrała się na foto-spacer, część została w obozie a pozostali postanowili opłynąć wyspę.

Wieczorem rozpaliliśmy ognisko, przy którym główną atrakcją wieczoru była nauka gry na mongolskich drumlach pod okiem Ewy. Tradycyjnie na ognisku, nie mogło zabraknąć pieczonych kiełbasek, długich dyskusji czy wspólnych śpiewów.

O poranku przywitało nas słońce, co było zapowiedzią udanego dnia. Po śniadaniu wypłynęliśmy na wodę celem odwiedzenia kilku pobliskich przystani i wysepek. Znaleźliśmy wiele fotograficznych motywów więc od razu je uwieczniliśmy. W ten sposób jeden z celów wyjazdu został spełniony – zarejestrowaliśmy w naszych kamerach kolorową, norweską jesień.

Po powrocie do obozowiska zjedliśmy przekąski, spakowaliśmy swoje rzeczy i wyruszyliśmy w powrotny rejs do przystani skąd wczoraj rozpoczęliśmy podróż. Tym razem Neptun nie pokazał zębów swojego harpuna i o suchej nitcedotarliśmy do brzegu, gdzie czekały nasze samochody. Pełni wrażeń wróciliśmy do Oslo.

Dla wielu zapewne ten wyjazd pozostanie niezapomnianym przeżyciem na dłuuugie lata :).

 

zatankowanie” kubeczków – niektórzy z nas posiadają firmowe kubeczki jednej ze stacji paliwowej, które uprawniają do bezpłatnego napełniania ich kawą na stacjach tej sieci. Oj, wspaniała sprawa na takich wyjazdach!

lub Map

 

Twoje uprawnienia nie pozwalają na dodawanie komentarza.