Na Językach, dzień pierwszy PDF Print E-mail
Publications - Reports
Written by Monika   
Friday, 18 July 2014 09:19
There are no translations available.

Norwegia to kraj, który wedle wierzeń zamieszkują Trolle. Trolle są to istoty brzydkie, złośliwe i mało inteligentne. Jednym słowem niezbyt lubiane. Zamieszkują trudno dostępne tereny, lasy i wysokie góry. Główną aktywność wykazują nocą, ponieważ nieoczekiwana ekspozycja na światło dzienne zamienia ich w skałę. Prawdopodobnie dzięki tejże ich przypadłości , 1100 metrów nad poziomem morza, około 800 metrów ponad jeziorem Ringedalsvanet, możemy podziwiać spektakularną formację skalną Trolltuga czyli język Trolla.

Korzystając z długich, letnich dni zebraliśmy grupę Zdobywców i pod patronatem klubu wyruszyliśmy na wyprawę. Z Oslo wyjechaliśmy już w piątek. Noc spędziliśmy w namiotach na campingu w Odda.

 

Szlak ma swój początek w Skjeggedal. Pierwszy i zarazem ostatni kilometr jest najbardziej wyczerpującym odcinkiem trasy. Jest to żmudna wspinaczka po stromym zboczu pełnym wielkich kamieni. Na dokładkę pogoda od początku nam nie sprzyjała. Gdy tylko zamknęliśmy drzwi samochodu spadł deszcz i praktycznie towarzyszył nam przez całą drogę. Po pokonaniu kolejnych kilku kilometrów pojawił się także silny wiatr. W miarę jak posuwaliśmy się do przodu, spotykaliśmy coraz więcej ludzi, którzy zawracali. Mówili: nie idźcie dalej, tam jest coraz gorzej. I rzeczywiście, wiatr zdawał się wzmagać z każdą sekundą. Trudno było wręcz ustać w miejscu. Zebraliśmy się i po krótkiej naradzie, jednogłośnie stwierdziliśmy, iż nie poddamy się. Jak przystało na Zdobywców, zdobędziemy język Trolla. Wszelkie trudności rekompensowały nam nieopisanie piękne widoki, a niesprzyjające warunki atmosferyczne dodały smaku całej wyprawie. Dobry humor nas nie opuszczał. Każdy odbył sesję pamiątkowych zdjęć na czubku języka, w przeróżnych konfiguracjach. Świetnie się przy tym bawiliśmy.

Wyprawa na Trolltunga to 22 kilometry wymagającej trasy, której pokonanie zajęło nam 11 godzin. Po powrocie do campingu padliśmy zmęczeni. Mimo wysiłku wrażenia bezcenne, zapierające dech w piersiach krajobrazy oraz ogromna satysfakcja tym większa im więcej przezwyciężyliśmy trudności.

Ponieważ mało nam jeszcze było, kolejnego dnia wyruszyliśmy ponownie w trasę, jednakże o tym w kolejnej relacji.

 

Twoje uprawnienia nie pozwalają na dodawanie komentarza.