Rallarvegen - relacja z wyjazdu rowerowego PDF Skriv ut E-post
Publikasjoner - Beretninger
Skrevet av Piotr Gregorczyk   
mandag 16. september 2013 18:17
There are no translations available.

Wyprawa odbyła się w miniony weekend to jest 6,7,8 września. Wyruszyliśmy z Oslo w piątkowe popołudnie. Po drodze uzupełniliśmy braki w naszym ekwipunku i przed 22-gą dotarliśmy do bazy wypadowej w Haugastøl. Aura okazała się niezbyt sprzyjająca, więc żeby nie zmoknąć przy rozbijaniu namiotu, wybraliśmy łatwiejszą opcję, a więc nocleg w tamtejszej stacji kolejowej.

(fot. Maciej Ciara)

Następnego dnia z rana po posiłku i inspekcji potrzebnego zaopatrzenia, ruszyliśmy w trasę. Odpowiednio dociążeni plecakami wzmagaliśmy się ze wzniesieniami. Pokonując kilometr za kilometrem gnaliśmy do przodu wymijając licznych tego dnia rowerzystów.

(fot. Maciej Ciara)

(fot. Maciej Ciara)

(fot. Maciej Ciara)

Jednym z ważniejszych przystanków było Finse leżące na 1222 m. n.p.m. Jest to jedna z większych stacji kolejowych łączących wschód z zachodem Norwegii. Położona w malowniczym miejscu pośród wzniesień, jeziora i lodowca.
Kilka kilometrów dalej znajduje się najwyższy punkt tej trasy, co oznacza że dalej jest stromo w dół. Wówczas zabawa była najlepsza, gdy pokonywaliśmy ciasne zakręty z dużą prędkością. 
 
 
(fot. Maciej Ciara)
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
Wczesnym popołudniem dotarliśmy do Vatnahalsen, skąd ruszyliśmy w stronę Myrdal w poszukiwaniu miejsca pod namiot. Robert wypatrzył doskonałem miejsce tuż obok wodospadu i tam postanowiliśmy się rozbić. 
 
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
Po rozbiciu namiotu pojechaliśmy do Myrdal. Wracając postanowiliśmy, przejechać się krętymi i stromymi serpentynami prowadzącymi do Flom. Na dole zrobiliśmy stosowną przerwę i zdecydowaliśmy, że ostatnią trasą tego dnia będzie powrót do namiotu. Po przejechaniu 70 km po górzystym i wymagającym terenie zasłużyliśmy na odpoczynek.
 
Serpentyny
(fot. Maciej Ciara)
 
Serpentyna
(fot. Maciej Ciara)
 
Dotarliśmy do końca Rallarvegen!
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
Kolejnego dnia przed południem wyruszyliśmy w drogę powrotną. Czekało nas nie lada zadanie. Początkowe niemal pół drogi mieliśmy mocno pod górę, co dało się mocno czuć w nogach. Na dodatek wiał nam w twarz mocny wiatr.
 
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
Poza drobnymi postojami, dłuższą przerwę zrobiliśmy w Finse, gdzie oprócz posiłku odwiedziliśmy muzeum poświęcone kolei i odśnieżaniu torów zimą, a także budowaniu Rallarvegen.
 
(fot. Maciej Ciara)
 
Reszta drogi biegła, pochylając się w dół. Dało to nieco wytchnienia zmęczonym nogom. Po dotarciu do Haugastøl, zjedliśmy, po czym zapakowaliśmy wszystko do samochodu i obraliśmy kierunek Oslo.
 
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
(fot. Maciej Ciara)
 
W ciągu dwóch dni na rowerach zrobiliśmy ponad 130 km. Zmagając się ze wzniesieniami i zmęczeniem osiągnęliśmy cel. Poniżej profil trasy oraz podsumowanie naszej wyprawy zarejestrowane przez GPS.
 
 
Sobota - droga z Haugastøl do Myrdal:
 
Sobota - Myrdal i serpentyny:
 
 
Niedziela - droga z Myrdal do Haugastøl:
 
 
Rallarvegen mogę polecić każdemu entuzjaście dwóch kółek, lecz pewnie nie każdy chciałby ją przejechać dzień po dniu.
 

Twoje uprawnienia nie pozwalają na dodawanie komentarza.